Oparta na faktach opowieść o narodzinach i upadku gangsterskiego imperium braci bliźniaków Rona i Reggie’go Kray, którzy w barwnych latach 60-tych terroryzowali Londyn. W walce o miejsce na szczycie byli zawsze bezlitośni i nierozłączni, a ich brutalność przeszła do legendy. Jednak gdy pojawiły się wielkie pieniądze, władza i kobiety, ich drogi zaczęły się rozchodzić. Odmienne pomysły na prowadzenie „biznesu” zaowocowały konfliktami, na które tylko czekali ich wrogowie.
Pierwsze o czym należy wspomnieć przy recenzji tego filmu to to że wg mnie kreacja Toma Hardy’ego zasługuje na Oscara. Obsadzony w roli dwóch braci aktor wywiązał się z ról fenomenalnie. W gestach, sposobie poruszania się, akcencie, sposób mówienia i w mimice gra zwalistego, szalonego Rona jak i eleganckiego, brutalnego Reggiego w równie przekonujący sposób. Doskonale wygrywa trudne relacje miedzy braćmi, w których jest tak wiele zarówno miłości jak i nienawiści, rywalizacji i lojalności. Ta rola to największa, choć nie jedyna zaleta filmu. Druga jest stworzenie niesamowitego klimatu Londynu klat 60-tych z jego nocnymi klubami. Pełen przepychu, eleganckie draperie i obicia foteli i ścian, dyskretne światło, świetna muzyka, odziane w wieczorowe kreacje ówczesne celebrytki i towarzyszący im przystojni gentelmani to wszystko tworzy klimat wielkiego świata, który choć grzeszny i bezwzględny jest fascynujący. „Legend” ogląda się pomimo długiego czasu trwania bardzo dobrze, aczkolwiek większą dynamikę ma film jednak mniej więcej do połowy. Potem trochę traci na energii. Niespecjalnie też chyba trafne było poprowadzenie narracji z punktu widzenia żony Reggiego, której obserwacje nie są zbyt spostrzegawcze. Ten zabieg dość nieszczęśliwie zmącił czystość gatunku, film z gangsterskiego staje się momentami zwyczajnym obyczajem. Tak czy inaczej „Legend” to kawał dobrego kina!
ASPEKTY TECHNICZNE
Paleta barw „Legend” to cały wachlarz lśniącego blaskiem złota, krwistych czerwieni i papuzich czy pastelowych kolorów kobiecych strojów. Ale ponieważ to męskie kino więc przez większą część filmu przeważa elegancka, głęboka czerń garniturów i nieskazitelna biel mankietów i kołnierzyków koszul.
Ścieżka dźwiękowa to rewelacja! Znane standardy lat 60. ilustrują znakomicie akcje filmu. Na początku to radosne rytmy, potem nieco mroczniejsze, z pojedynczymi dźwiękami mandoliny czy jazzowej trąbki. Bardzo intensywne odgłosy tła i dobre rozseparowanie dźwięków powodują, że znajdujemy się w centrum nocnego życia Londynu. Gwar klubu z brzękiem kieliszków, trzaskiem sztućców, śmiechem i rozmowami jest dookólny. Jednak pojedyncze odgłosy przyrody (furkot gołębia z lewej czy warkot silnika samochodu) robią wrażenie. Dobrą dynamikę mają sceny akcji, zwłaszcza bijatyka w klubie, w której łoskot ciał i rozbijanie mebli mają klasę prawdziwych sensacji.
BONUSY
Zwiastuny.
Veroika
|